Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

dochodzenie

dziennik cosmo faulkneraraporty policyjne
Na internetowym oficialnym forum www.hitmanforum.com poświęconym grze Hitman pojawił sie tajemniczy wpis, od niejakiego "Cosmo". treść maila była nastepująca:
..............................................................
Od:
cosmofaulkner@gmail.com
Do: *cenzura*
Temat: Have you seen him?
Treść:
Dziękuję za odpowiedź. Zwykle nie używam tego typu kanałów, ale kończą mi się pomysły. Potrzebuje zlokalizować człowieka ze zdjęcia. Jeżeli go widziałeś albo masz jakiekolwiek informacje na jego temat, proszę, daj mi znać. Muszę namierzyć miejsce jego pobytu. Wiem, że wciąż jest w Chicago - a przynajmniej tak mi się wydaje, że wciąż tu jest - ale on jest jak duch. Jeżeli masz jakieś informacje, proszę, odpowiedz na tego maila.

Chwilowo jestem w podróży w osobistych interesach, lecz będe z powrotem około 30 listopada. Wtedy też będe miał możliwość sprawdzić emaila.

- Cosmo
..............................................................
Tłumaczenie dziennika: Rafał Klimczak
15 listopada 2011
Cosmo Faulkner:
"Nazywam się Cosmo Faulkner. To ja zapisałem się do jakiejś internetowej usługi, której niedługo nazwy zdaje się zapomnę, a to wszystko w imię "postępu". Jedyną różnicą pomiędzy mówieniem do otchłani internetu oraz rozmawiania z barmanem u Marcello jest whisky."

Załączone dokumenty: https://plus.google.com/u/0/105518960862677728495
16 listopada 2011
Cosmo Faulkner:
"Dzisiaj planowałem miły wieczór z Alicją. Oczywiście, nie doszło do niego. Teraz powróciłem do tego miesca. Tego miejsca... to jest nowy hotel, więc nie mogę dosłownie powiedzieć wcześniej bywałem w tym samym miejscu poprzednio, ale jest taki sam jak dziesięć innych miejsc, w których bywałem.

Nie rozumiem dlaczego wciąż wieszają te durne obrazy. Nikt na nie nie patrzy. Więc dlaczego jestem w stanie stwierdzić, że nie są identyczne jak w poprzednim hotelu? Mam oko do szczegółów, synu. Tym samym sposobem wiem, że gość który tutaj ostatnio był zdradzał swoją żonę wraz z swoją współpracowniczką, a sprzątaczka która powinna posprzątać pokój musiała wyjść wcześniej z powodu choroby jej syna.

Dowody są wszędzie, jeżeli wiesz jak je szukać."

21 listopada 2011
Cosmo Faulkner:
"Jest późno. Do diabła po co ja to pisze? Będąc szczerym, to nie mam pojęcia. Czasami czuję jakby mój umysł był zmywany do ścieków wraz z deszczem, który oczyszcza to miasto. Godzinę temu złapałem się na tym, że rozmawiałem z Philem, zbierając kolejne złośliwości jakie dla mnie dla mnie przygotował. Dobry facet z tego Phila.

Miałem nadzieję dostać pokój w Terminusie, po pożarze w zeszłym tygodniu, lecz właściciel zdecydował że lepiej się utrzymywać z pieniędzy jakie otrzymał z ubezpieczenia, a cały dorobek sprzedać jakiejś większej sieci hoteli. Nie wiem dlaczego, ale czuje się staro słysząc to. Przychodziłem tutaj przez dwadzieścia lat, a teraz to wszystko się skończyło. Nigdy nie znalazłem lepszego hotelu niż ten. Pomijając fakt, że to miejsce ma więcej karaluchów niż aktywnych klientów, myślę, że cisza jest tym do czego mógłbym się odnieść.

Mówiąc już o karaluchach, próbowałem złapać Birdy-ego cały dzień. Tego latającego szczura nigdy nie ma w pobliżu, kiedy go potrzebujesz. "

30 listopada 2011
Cosmo Faulkner:
"Ciągle nie mogę spać. To przez prowadzenie samochodu. Opiekowałem się matką cały dzień, jestem wyczerpany, a wiem że niedługo znowu muszę wstać rano. Jutro znowu wyruszam w drogę, więc naprawdę potrzebuje odpoczynku.

Ta podróż przypomniała mi o czymś, co Phil powiedział mi pewnego dnia. Powiedział: "Cosmo, nie wyglądasz młodo, ale z drugiej strony – też nie wyglądasz staro". Nie wiedziałem, czy mam go pocałować, czy palnąć w tą jego szkocką mordę, więc zapłaciłem mu dziesięć dolarów i wyszedłem nic nie mówiąc. Problem w tym, że ma racje. Nie staje się młodszy, czy starszy. Czuje się fatalnie, uwikłany w wieczną niekończącą się sprawę w pogoni za zabójcą, którego zdaje się nigdy nie złapie. Ludzie w około mówią mi, że on nawet nie istnieje. Gówno prawda. Ja to wiem. Skąd ja to wiem? Dowody.

To jest mój pamiętnik. To są moje przemyślenia utrwalone na wirtualnym papierze. Wydział zmusił mnie do tego, do kursu informatycznego, powołując się na to, że powinienem iść z duchem czasu, nauczyć się jak używać komputerów i dzielić się informacjami pomiędzy wydziałami. "To jest nowy odważny świat" mówili, nie jestem pewien, czy jest nowy, a czy tym bardziej odważny. Wgląda jak wszystkie rodzaje okropieństw jak dla mnie.

Tak, czy siak, rozesłałem plakaty. Mam nadzieję, że to coś da. Zdaje sobie sprawę, że to również może przynieść całą masę dziwaków, ale jak domniemam będę musiał przez to przebrnąć by zdobyć ptaszka."

Cosmo Faulkner:
"Właśnie napisałem e-maila do Alicji. Nie była obrażona, kiedy ją opuściłem kilka dni temu, ale wiem, że te listy trzymają nas razem. Ten internet jednak się do czegoś przydaje. Przegapiłem mnóstwo listów przenosząc się z hotelu do hotelu, poszukując poszlak i ścigając zabójców cały dzień. Jak ona z tym wytrzymuje, nigdy tego nie zrozumiem.

Z ulicy nie ma żadnej plotki. Moje źródła wyschły szybciej niż butelka Jacka Danielsa z dolnej szuflady kapitana. Nogi mnie bolą od tego ciągłego łażenia w kółko, więc zdecydowałem się skorzystać z przyszłości. Może to nie zadziała, ale ludzie wydziału przestępstw internetowych powiedzieli, że w tym czymś jest masa informatorów. Potrzebuje pomocy by rozgryźć tą sprawę i nie dbam o to, kogo będę musiał za to wycałować. Birdy nie powróci do mnie na czasie, więc będę musiał postawić na nogi całą sieć kapusiów w Chicago. Ktoś MUSIAŁ widzieć tego gościa wychodzącego z Terminusa. Wrócę do Chicago za kilka godzin.

Zmęczony. Bardzo, bardzo zmęczony. "

Cosmo Faulkner:
"Spanie w samochodzie nie jest przyjemne. Takie wycieczki są romantyczne jak rodzinny piknik w jednej z miejskich uliczek, wyjadanie z śmietników i mijanie się z zbirami co 10 minut.

Właśnie podłączyłem laptopa w jakimś dziurawym barze przy autostradzie 66 poza miastem, by się zapisać zanim wrócę do domu. Ten gość, który mnie obsługiwał popatrzył na mnie nie mógł się zdecydować czy podać mi drugą porcję śniadania, czy zaciągnąć mnie na tyły na klepanie twarzy, bo przeszkodziłem mu w czytaniu. Okazało się, że był w wojsku w tym samym czasie, co ja. Nie potrafię sobie go przypomnieć, Clive. Wyglądał przerażająco, pryszczata świnia z gębą pełną zepsutych zębów, mimo to był na tyle miły by porozmawiać. Przygotował też niewielką misję Chilli.

Tak czy siak, okazało się, że plakaty się opłaciły. Mnóstwo dziwaków pisze do mnie z wszelkiego rodzaju informacjami, ale jest też kilka ciekawych tropów, wiążących pożar w Terminusie, a incydent w bibliotece. Znalazłem gazetę opisującą to zdarzenie, którą zamieściłem w dziale z zdjęciami na tym profilu, i przekipie jeden, bądź dwa raporty z tej akcji. Szczegóły w artykule są strasznie przesadzone, oczywiście. Dziennikarze w tym mieście nigdy nie przejmują się za bardzo prawdą. Jedynym facet, któremu naprawdę ufałem w naświetlaniu faktów już nie pracuje dla żadnej z większych gazet.

Niedługo wrócę do biura. Może uda mi się zdrzemnąć chwile na kanapie. "

1 grudnia 2011
Cosmo Faulkner:
"Wróciłem do Chicago zeszłej nocy. Ten tydzień obrócił się na gorsze kiedy kapitan wezwał mnie do swojego biura dzisiejszego poranka. Toczyła się dyskusja między ważniakami na temat mojego budżetu, że potrzebuje on "uszczuplenia" jak to określił. Koniec z wydawaniem pieniędzy na informatorów. Burmistrz był w "trudnej sytuacji starając wyjaśnić te wszystkie ukryte wydatki" oraz my "naprawdę nie powinniśmy wspierać przestępców opłacając ich". Sprzeczaliśmy się o to dosyć długo. Aż wreszcie dostrzegł mój punkt widzenia. Mała wycieczka przez długimi schodami na sam dół, by przynieść jego fotel i dokumenty z bieżących spraw, dała mu trochę czasu na przemyślenie moich argumentów. Powiedział, że koszty wstawienia okna pokryje z mojej pensji. Odpowiedziałem mu, że by zachował resztę i kupił sobie coś miłego dla siebie. Od teraz pracuje w piwnicy.

Odłożyłem teraz już spanie całkowicie."

Cosmo Faulkner:
"Wciąż przeglądam te wszystkie informacje przychodzące z różnych stron od informatorów. Wygląda na to, że mamy cztery opcje.

1. Kosmici. Jestem całkowicie pewny, że to do niczego nie prowadzi.

2. Genetycznie ulepszony zabójca. Nie jestem pewien czym to się rożni od opcji pierwszej.

3. Spisek nowego światowego porządku. Jeden gość napisał mi bardzo długi list wyszczególniając każdy błąd ONZ popełniony od chwili założenia. Chodź nie jestem w stanie się z nim nie zgodzić, to wątpię by to miało jakiś związek z tą sprawą.

4. Pewnego rodzaju super-wyszkolony płatny zabójca. To brzmi najbardziej sensownie, mimo to nie stawia mnie to w lepszej sytuacji. Jeżeli szukam kogoś w typie Szakala, potrzebuje więcej informacji o nim. Podejrzane poprzednie cele, znane zabójstwa, poprzednie miejsca przebywania. Dowiedzenie, że taka postać istnieje jest niesamowicie trudne. Jeden informator wspomniał mi o powiązaniu z Fernando Delgado, chilijskim producentem win i prawdopodobnym dilerze narkotyków. Nie miałem czasu by to sprawdzić, więc prawdopodobnie będę musiał kogoś zatrudnić do pomocy.

Kolejne źródło wspomniało o Richardzie Delahuncie, byłym gubernatorze Massachusetts i ambasadorze przy Watykanie, który został zabity w paryskiej operze.

Nie podoba mi się to. Wydaje mi się, że może mnie to przerosnąć. Jeżeli mogę nakreślić ruchy zabójcy i położenie jego celów, może uda mi się zdobyć większe poparcie z góry. Do diabła, wygląda na to że goście z Interpolu będą chcieli się do tego włączyć. "

2 grudnia 2011
Cosmo Faulkner:
"Nie ma złego whiskey. Są tylko whiskey's które nie są ta tak dobre jak inne."

Cosmo Faulkner:
"Pracowity dzień. Kapitan dzisiaj wezwał mnie na dywanik. Zaznaczyłem mu jak wspaniale widzieć, że remont jego biura dobiegł końca, i że nowe okno wygląda wspaniale. Odpowiedział trzaskając drzwiami i darł się na mnie przez dobre dziesięć minut. Gdzieś, tam na dole, miałem wielki szacunek dla tego człowieka i jego zniekształconej przez whisky wymowie, pomimo tego jego obecność bliżej niż 60 metrów ode mnie jest tak oczekiwana jak mokre gówno na urodzinowym torcie.

Okazało się, że sprawa Termunusa zmierza do donikąd, pomimo wysiłków większej części wydziału. Praktycznie oznacza to, że dołączają kolejnych detektywów do sprawy w celu złamania sprawy. Przypuszczenie, że w sprawę powiązane są w jakiś sposób narkotyki będzie wciąż funkcjonować, lecz wspomnienie o nieuchwytnym zabójcy zostanie wykreślone z akt. To jak widać, nie jest wiarygodna droga, pomimo wielu raportów pochodzących od różnych kapusi z mojej nowej sieci. Potrzebuje dowieść o egzystencji tego człowieka.

Nieoficjalnie, jestem pewien, że ma to jakiś związek z faktem, że nie mogą mnie dołączyć z kimkolwiek innym, wciąż prowadzę tą sprawę, która będzie prawdopodobnie sprawą whisky jeżeli to cholerstwo nie ruszy dalej. Tak czy inaczej, to oznacza, że muszę się posunąć dalej. Nikt nie wierzy w to, że za tym wszystkim może kryć się nieznany zabójca, więc muszę to udowodnić. Zamierzam zarysować każde znane, albo potencjalne miejsce i zabójstwo człowieka zwianego z nim. Będę potrzebował do tego pomocy, ale ewidentnie jest to jedyna droga jakiej mogę się podjąć.

Poszedłem dzisiaj przeszukać autobus Birdy'ego. Muszę znaleźć cokolwiek, co powie mi gdzie do diabła ten facet zniknął. Obawiam się, że to może być powiązane z tą sprawą, ale mam nadzieję, że to tylko moja parania. Zrobiłem zdjęcie tego miejsca, prawdziwe śmietnisko, wziąłem również kilka biletów i innych przedmiotów z czegoś biurko-podobnego. Może uda mi się namierzyć miejsce jego pobytu za pomocą tego.

Wkrótce wrzucę to tutaj dla moich informatorów. "

Cosmo Faulkner:
"Znalazłem u Birdy'ego kilka biletów i wydarte strony z jakiegoś miejskiego przewodnika. Może jest to znaczące?"

Cosmo Faulkner:
"Mama znowu chora. Doktor dzwonił, że jest bardzo źle. Muszę wrócić dzisiaj wieczorem, by ją odwiedzić."

Cosmo Faulkner:
"Wróciłem do mamy. Nie uda się jej przeżyć kolejnego roku. Powinienem czuć się źle, ale wszystko co czuje to wściekłość i desperacja. Ścigam cienie, międzynarodowy zabójca, zaginiony informator, lekarstwo na raka. To jest śmieszne, w dodatku zniewalam się przez ciemność, w deszczu, w dyspozycyjnym ciele budzę się każdej nocy z powodu tego niszczącego gadania do mnie w ciągu kilku tych drogocennych godzin snu.

Pod moją nieobecność w mieście, moja siatka dokonała kawał dobrej roboty nad tymi rzeczami znalezionymi u Birdy'ego. Kiedy powróciłem do miasta, odwiedziłem parę spelunek, w których wiem, że Birdy's mógł przebywać. Dziewczyny z Pink Monkey nie widział go od tygodni, co jest dla mnie niemożliwe. Wiem, że bywał tam regularnie. W Orso – nic. W backRoom – nic. Najwidoczniej był u Dinottiego kilka razy w ostatnim miesiącu – raz zdaje się, z jakąś dziewczyną, ale kelner jej nie rozpoznał. Do diabła, pojechałem nawet do przystani Marynarki, do tawerny Fireplace i Architectural Revolution, gdzie spotkałem go po raz pierwszy kilka lat temu – nic.

Muszę to rozgryźć! Wiem, że coś tam jest. Po prostu muszę bardziej się postarać "

6 grudnia 2011
Cosmo Faulkner:
"Nareszcie postęp! Wydaje mi się, że jestem blisko do namierzenia Birdego. Przymierzam się do poważnej rozmowy z tym małym szczurem, kiedy go tylko dorwę.

Dzisiaj miałem małą pogawędkę z potencjalnym świadkiem. Naprawdę straciłem rachubę w tym, jak wielu kretynów przechodzi przez moje drzwi każdego tygodnia, ale spodziewam się odpowiedzi od Guinnessa lada dzień. Zaczynam myśleć, że posterunkowy wysyła ich do aresztu.

Dostawca Sushi dziś przyszedł, nie chciał siąść ani nic innego. Zaczął paplać przez minute o tym jak mocniej, lub lżej kopnąć drzwi, mamlotając jego nadziewanymi serem ustami o przejażdżce windą, o tym , że trafił na niewłaściwe piętro, o facecie w garniturze, o dużej ilości strzałów, o posikaniu się w gacie. Nie wiem. Wysłałem wóz patrolowy, ale nic z tego nie wynikło. Tak więc, facet od Sushi albo jest nabuzowany, albo duchy są bardzo dobre w sprzątaniu po sobie. Nie jestem pewien, w co dalej wierzyć. To jest naprawdę frustrujące, że większość moich tropów zmierza w tą stronę. "

7 grudnia 2011
Cosmo Faulkner:
"Wygląda na to, że moja sieć informatorów namierzyła Birdego. Wyślij złodzieja by złapać złodzieja. Dobrze. Mam nadzieję, że dostane jakieś odpowiedzi niedługo. Dlaczego on się ukrywa?"

8 grudnia 2011
Cosmo Faulkner:
"Rosewood. Cholera."

9 grudnia 2011
Cosmo Faulkner:
"Odcinają mnie od śledztwa. Poszedłem dzisiaj porozmawiać z kapitanem o moich odkryciach. Posunął się do wielu obelg i musiałem użyć pieści. Chrzanić zawieszenie! Ten incydent w sierocińcu w Rosewood nie może po prostu odejść w zapomnienie. Kierując się do drzwi, złapałem za wszystkie moje akta w tej sprawie. Zaczynam robić to teraz całkowicie nieoficjalnie.

Birdy w końcu się skontaktował. Powiedział, że ukrywa u swojego kumpla "Lennego" pewne środki finansowe by wybyć z miasta. Zdaje sobie sprawę, że to wszystko zaczyna być pozbawione sensu dla was, dlaego muszę sobie zrobić przerwę od tego internetowego-czegoś, by móc zapewnić sobie bezpieczeństwo, i polegać na swoim podstawowym szkoleniu na razie. Pozostawiam wam klatkę z jednego z nagrań z kamer z Sierocińca w Rosewood. Byliście dla mnie naprawdę wielką pomocą. Wasza praca nad tą sprawą nie zostanie zapomniana."
Cosmo Faulkner:
"Skontaktuje się ponownie, kiedy będe mógł "


CF


Tłumaczenie: Rafał Klimczak

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player